Wiem, trochę krótki, ale jest :)
Jadę na obóz i nie wiem czy będę miała możliwość wstawienia rozdziału, ale postaram się dodać jak najszybciej.
__________________________________
Byłam
chyba... na Olimpie? Taak, na Olimpie, w sali tronowej. Rozejrzałam
się. Na kilku tronach siedziały świetliste postaci. Podeszłam bliżej.
Zaraz... to nie były świetliste postaci, tylko bogowie wprzyszpileni do
tronów piorunami. Na tronach było ich czworo: prawdopodobnie Posejdon,
Hera, Demeter i może Dionizos. W kącie, tuż przy tronie Pana Niebios
leżało kilka innych osób. Jeszcze bardziej się zbliżyłam do tronów. Przy
prawej stronie tronu siedziała... Persefona! Po lewej zobaczyłam Eola i
Hebe. (Hadesie, jak ja dobrze muszę znać tych bogów, że ich wszystkich
wtedy rozpoznałam!)
- Dobra! Koniec zwiedzania!- usłyszałam głos Zeusa. Odwróciłam się.- Muszę się streszczać, zajrzę jeszcze do kilku innych snów.
- Powiedz mi: Dlaczego mi pokazujesz, gdzie ukryłeś tych bogów?
-
To i tak nic ci nie pomoże. Jeśli powiesz komukolwiek co widziałaś na
plaży lub tu, umrzesz. Chociaż nie... zabiorę cię tutaj i pozbawię całej
magii, jaką w sobie posiadasz! Jest powiązana z twoją siła życiową,
więc będzie to wycieczka w jedną stronę do Podziemia!
- A co, jeśli nie dasz rady mnie złapać?
- Ha! Wiem, co dał ci ojciec. Nie pokonają mnie sztuczki tego nędznego boga!
- Ehm... ty też jesteś bogiem, tak samo potężnym, jak sądzę.
-
Może i tak, ale ja jestem Panem Wszechświata!- zauważyłam, że jego oczy
błysnęły czernią. Czy on zawsze ma takie ciemne oczy? Może po prostu
się nie wyspał? Zaraz... czy bogowie w ogóle śpią? Dobra, wracam do
opowieści...
- No, powiedz mi, co masz do powiedzenia i zmykam.
- Nigdy mnie nie lekceważ, marny półbogu!
- Dobra, dobra, mów, nie mam czasu i ty chyba też.
-
Ewgh... pokazałem ci się tylko po to, żeby uświadomić tobie, że jeśli
powiesz komukolwiek o tym co widziałaś lub widzisz teraz, noo...
powiedzmy, że już nigdy nie zobaczysz swoich przyjaciół.
Obudziłam się. Tak szybko usiadłam, że uderzyłam Percy'ego w głowę.
Ejj... czemu on się nade mną pochylał? Położyłam się z powrotem.
- Percy?
- Co?- spytał z wyrzutem
-
Przepraszam, miałam sen o...- w porę się powstrzymałam.- ... e... no w
każdym razie chciałam szybko wstać i... przepraszam. Jak długo mnie nie
było? I w ogóle gdzie jestem?
- Zemdlałaś na cztery godziny i nadal jesteś na brzegu plaży. Już myśleliśmy, że ten piorun cię zabił, ale dzięki bogom, nie.
- Ja... miałam sen, dlatego się nie budziłam.
- Oczywiście. Dowiedziałaś się czegoś?
-
Ja... no...- tak bardzo chciałam mu powiedzieć... chociaż, jak mu
powiem, będzie się martwił... podjęłam decyzję.- teraz nie mogę o tym
mówić.
- Czy to coś ważnego?
- Nooo... chyba tak. Ale... no... ja po prostu... nie mogę, no nie mogę.
- Ahaa.- widać było, że jest przygnębiony.
- Coś się stało?
- No wiesz, mój tata...- dobra, nie chcę, żeby chodził taki smutny.
-
Ehhh... jeśli chcesz, mogę ci powiedzieć, ale ktoś... zabronił mi o tym
mówić. Nie wiem, co się stanie, jeśli się dowiesz. Spotkajmy się za...
piętnaście minut?- lekko skinął głową- Przy... tamtej skarpie...?-
wskazałam ręką- A, i trzeba będzie coś wymyśleć, żeby mnie nie
znalazł...- mruknęłam
- Co?
-
Niiic... noo... trzeba coś wymyśleć, żeby mnie nie zna...- nie
dokończyłam. Jak mogłam od razu na to nie wpaść?- Mam! Na pewno
zadziała.
- Dobra, zaczekaj, kto?- mogłam mu powiedzieć? Hmm...
- Nie mogę ci powiedzieć! Chyba, że...
- Chyba, że... ?
- Lubisz kalambury?- uśmiechnęłam się.
- Taak?
-
To dobrze. Kiedy się spotkamy przekażę ci wiadomość. Nie moge ci
powiedzieć, ale mogę ci pokazać...- wreszcie zrozumiał! Pokiwał głową-
-
Aaaa... okej, spotkamy się za trzynaście minut!- odszedł. Leżałam i
zastanawiałam się, jak mu to przekazać. Tak, żeby się za bardzo nie
zmartwił. 'Percy, wiesz, twój tata został porwany, ale nie martw się,
jest na Olimpie, przywiązany do tronu' albo 'Sory, nigdy tu nie
znajdziemy Posejdona, bo Zeus uwięził go w sali tronowej' Nie...
Wstałam. Ruszyłam w stronę skarpy, na umówione spotkanie z Percym.
Szłam i rozglądałam się. Nikt mnie nie śledził, nie gonił. I tak czułam
się podglądana. Usiadłam na kamieniu w umówionym miejscu. Byłam trzy
minuty przed czasem. Zastanawiałam się. Musiałam mu to jakoś łagodnie
przedstawić...